Mama&Córka Styl Życia

Trudne pytania okresu dorastania

Pamiętam moment, kiedy mama zapytała mnie, pozornie beztrosko: „ Czy chcesz mi może zadać jakieś pytanie? No wiesz, w TYCH sprawach?” Mogłam mieć jakieś 10 lat, więc pytanie szalenie na miejscu, ale pamiętam również moją pełną oburzenie odpowiedź: “No co ty! Przecież ja już wszystko wiem!”.

Zapewne wzruszyłam też ramionami i przewróciłam oczami, żeby dobitniej zaznaczyć absurd przypuszczeń, że moja edukacja seksualna mogłaby mieć jakiekolwiek braki. Rozmowa z mamą o TYCH sprawach absolutnie nie wchodziła w grę, nawet jeśli tak naprawdę wiedziałam tyle, że temat jest mocno zawstydzający choć jednocześnie niezwykle pociągający. Pamiętajmy, że w tych zamierzchłych czasach bez internetu i globalnego dostępu do obrazkowej wiedzy, nawet nagość w większości „porządnych” domów była konkretnym tabu, a co dopiero sex. I tak szczerze, w momencie, kiedy mama zdobyła się wreszcie ( oj, czuję ile ją to wtedy kosztowało!) na to brawurowe pytanie, moja, wyłącznie podwórkowa, wiedza była szczątkowa i niezwykle mętna.

Jesteśmy jednak tu i teraz. To ja jestem mamą ośmiolatki ( a dzieci teraz jakoś szybciej się rozwijają) i to ja muszę odnaleźć się w sytuacji, kiedy trzeba opowiedzieć o TYCH sprawach. W każdym razie wolałabym o nich opowiedzieć sama, zanim zrobi to ktoś inny na You Tube. Rzecz nie w tym, że to ja uważam je za temat wstydliwy, ale nie zawsze dziecko chce poruszać intymne tematy z własnymi rodzicami. Jakoś najmniej chętne właśnie z nimi. Na mądrą edukację dotyczącą seksualności i dojrzewania, w szkole nie ma co liczyć- to już zrozumiałam. Ekspresowe uświadomienie “skokiem na głęboką wodę”, które funduje internet, napawa mnie lękiem, ale na całe szczęście  powstają (nareszcie!) fajne książki.

Choć życzeniowo chciałabym, żebyśmy mogły rozmawiać naprawdę o wszystkim i żeby Jula nie miała przede mną absolutnie żadnych tajemnic, ale umówmy się, wiem, że to utopia. Mam nadzieję, że wiedza płynąca z przystępnie napisanych książek demitologizuje też wiele tematów i w konsekwencji, później łatwiej jest o nich rozmawiać. Nawet z mamą. 

Ostatecznie zainwestowałam w trzy, wydane ostatnio książki, które w przyjazny i nowoczesny sposób mają wprowadzać dziewczynki ( ale nie tylko dziewczynki!) w trudny okres dojrzewania. 

“Odpowiedz mi!” czyli dzieci pytają o intymne sprawy. Wydawnictwo “Dwie Siostry”.

„Odpowiedz mi!”

Wydawnictwo „Dwie Siostry” jeszcze nigdy mnie nie zawiodło. I tak też jest tym razem. Ta książka to zbiór autentycznych pytań uczniów podstawówki: Czy wszystkie siusiaki są takie same? Dlaczego piersi zwisają? Czy dziecko w brzuchu może puszczać bąki? Dlaczego wszyscy jęczą przy seksie? Kto to jest dziwka? W sumie uczniowie zadali aż 99 pytań więc naprawdę jest spore prawdopodobieństwo, że większość z nich jest w kręgu zainteresowań każdego dziecka. Odpowiada na nie niemiecka edukatorka seksualna Katharina von der Gathen, a robi to w sposób zwięzły, zabawny i przede wszystkim przystępny i zrozumiały dla dzieci. Książkę otwiera się i czyta nietypowo, to rodzaj notatnika, w którym na pytanie trafia się losowo. Co jest fajne, bo pomimo swojej solidnej objętości nie przytłacza. Jula rzuciła okiem na kilka pytań, rozśmieszyły ją rysunki i to one przede wszystkim przyciągają wzrok dziecka (faktem jest, że są świetne!) To rodzaj książki, do której się wraca, bo nie wszystkie zagadnienia są na tu i teraz. Dla dziewczyn i chłopaków i myślę, dla rodziców- zwłaszcza tych trochę wstydliwych- też i to bardzo. Myślę że za rok, dwa Jula będzie ją wertować razem z przyjaciółmi i zaśmiewając się zaspakajać ciekawość.

“Maja dorasta” Wydawnictwo Debit

„Maja dorasta”

Czyli „Niezbędnik dorastającej dziewczynki” to mała, poręczna książeczka, kolejna ze świetnymi ilustracjami, bardzo przyjazna dla dziecka, tym razem napisana przez lekarkę pediatrę i oczywiście mamę. Nic dziwnego, że po nią pierwszą sięgnęła Jula i przeczytała od deski do deski w jedno popołudnie. To podstawowe kompendium wiedzy na temat dojrzewania dziewczynki, z perspektywy dziewięcioletniej, a póżniej trzynastoletniej już Mai i spokojnie można ją potraktować jako świetny wstęp do późniejszej rozmowy, która w sposób bardziej wyczerpujący potraktuje temat. Jako pierwsze zderzenie z pojęciami takimi jak stanik, depilacja, podpaski, tampony, miesiączka, jest idealna.

“Twój dziewczyński poradnik o dorastaniu” Wydawnictwo Insignis

„Twój dziewczyński poradnik po dorastaniu”

O, tu jest zdecydowanie najwięcej do czytania! I nie jest to może jeszcze książka dla ośmiolatki, ale już dla mojej jedenastoletniej siostrzenicy nie wyobrażam sobie trafniejszego prezentu. Dziennikarka Sophie Elkan wymyśliła przewodnik dla swojej dorastającej córki  i zrobiła tym samym przysługę wielu rodzicom i nastolatkom. Do współpracy zaprosiła jeszcze kilka kobiet: psychoterapeutkę, lekarkę i genialną ilustratorkę, a sama wykonała kawał świetnej dziennikarskiej roboty spinając to w błyskotliwą całość. Tak jak pisze: ”Dojrzewanie to nie tylko fizyczne zmiany w twoim cele, to także wszystko co zachodzi w twoim umyśle i wokół ciebie!” I to naprawdę świetne, że w książce skupia się nie tylko na sferze fizycznych zmian, ale dużo przestrzeni poświęca uczuciom i emocjom. A to one są kluczowym źrodłem udręki każdej nastolatki. Kiedyś nikt nie uczył nas, jak sobie z nimi radzić ( rany, co z tą szkołą do licha !) i działałyśmy po omacku, podobnie jak nasze mamy, którym wychodziło to raz lepiej, raz słabiej, bo przecież ich też nikt tego nie uczył…No to może czas najwyższy przerwać to błędne koło? Warto zacząć od  „Dziewczyńskiego przewodnika” , który polecam rownież każdej mamie. Dodatkowo duży plus za zgrabne włączenie zagadnień dotyczących poruszania się także w wirtualnym świecie, w którym nasze dzieci funkcjonują przecież równolegle do tego realnego i czasem przestają odróżniać od rzeczywistości. Nie ma co się oszukiwać, że dla nas, rodziców to całkiem nowa sytuacja, z którą musimy się zmierzyć i której musimy się nauczyć. A tu nie mamy nawet punktu odniesienia, bo jej kompletnie nie rozumiemy. Nas przecież nie dotyczyła. Odcięcie od świata internetu nie jest rozwiązaniem, bo wiąże się  z wykluczeniem, a permanentna kontrola jest z góry skazana na porażkę, dziecko i tak nam się gdzieś wymknie, zwłaszcza, że w obszarze technologii porusza się dużo sprawniej … Pozostaje nam cały czas doszkalać się w tym temacie, rozmawiać z dziećmi i uzmysławiać jakie w sieci czyhają pułapki i zagrożenia, a jakie z kolei można wyciągnąć dla siebie korzyści. W swojej książce Sophie nie straszy wirtualną rzeczywistością, ale uzmysławia i uczula dotykając bardzo przyziemnych zagadnień. Robi to super.

Comments (2)

  • Dziękuję za ten tekst. Właśnie zastanawiałam się która pozycję z rynku wydawniczego wybrać dla mojej córki a teraz już wiem:)

    Odpowiedz
    • Cieszę się, że tekst się przydał! I miłej lektury Wam życzę:-) Książki są naprawdę super.
      Pozdrawiam

      Odpowiedz

Write a comment