Styl Życia

T(O) czego nam brakuje…

W książce “Kobiety Rakiety. My z pokolenia X.” nie ma tematów tabu. Rozdział, w którym rozmawiam o seksie i kondycji naszych związków jest jednym z najobszerniejszych.

O poszukiwaniu miłości i seksu (oraz ojca dla dziecka!) przez internet rozmawiałam z Julitą Czernecką, doktorem nauk społecznych, socjologiem i autorką książki Wielkomiejscy single oraz ekspertką serwisu randkowego Sympatia.pl. Poniżej niewielki fragment z książki :

J.M.: Atrakcyjne, inteligentne, zadbane, dobrze zarabiające singielki po czterdziestce nie mogą sobie znaleźć faceta. Z czego to wynika? Za wysoko stawiają poprzeczkę?

J.Cz.: Myślę, że jest wiele przyczyn. Po pierwsze, jeśli mówimy o środowisku wielkomiejskim (bo to tu głównie pojawia się ten problem), to jest duża dysproporcja w wykształceniu. W ogóle kobiety są lepiej wykształcone w Polsce. Statystycznie więcej Polek ma wyższe wykształcenie w stosunku do mężczyzn. To widać na uczelniach, wszędzie, nawet w typowo męskich zawodach zaczyna pracować coraz więcej kobiet. To wynika też z faktu, że jest bardzo duża migracja kobiet z małych miejscowości do większych miast w poszukiwaniu lepszego życia, lepszej pracy. I te wielkomiejskie singielki, niezależnie od tego, ile mają lat, aktywne zawodowo, mają mniejszy rynek matrymonialny, okazuje się, że i w małym, i większym mieście, bo mniej mężczyzn ma podobny do nich status społeczny. A na pewno jest tak, że kobiety chciałyby mieć faceta o wyższym statusie. Mają zakodowane, że partner powinien być „wyżej”. Ale to nie znaczy, że demograficznie te proporcje są zaburzone, bo nie są. W poszczególnych kategoriach wiekowych jest ich tyle samo. Tyle że jak ona ma wyższe wykształcenie i dobrze zarabia, nie myśli o hydrauliku, który jej wpadł w oko, jako o potencjalnym partnerze, jedynie w kategoriach przelotnego romansu. Tymczasem z mojej obserwacji wynika, że coraz więcej dziewczyn, nawet z doktoratami, poznaje mężczyzn wykonujących tradycyjne, fizyczne zawody – są mechanikami, budowlańcami. Ale jeśli facet jest poukładany emocjonalnie – chodzi o pewną wrażliwość i świadomość – to naprawdę tworzą fajne związki, stabilne i długoterminowe.

J.M.: Same się ograniczamy przez stereotypy?

J.Cz.: To dlatego, że jesteśmy określani przez swojego partnera. To, z kim jesteśmy, definiuje nasz status społeczny. Warto mieć partnera, który podziela nasze wartości, nasz styl życia, sposób myślenia, wtedy łatwiej się „dogadywać”. Jeśli tak nie jest, trudniej o tworzenie stałej relacji, bo wspólne priorytety i wartości są kluczowe. Możemy się też spotkać z brakiem akceptacji bliskiego otoczenia, które nie rozumie, jak to możliwe, że związałyśmy się z facetem o niższym statusie. Przestańmy być więźniarkami oczekiwań, że ten ktoś musi być jeszcze wyżej, jeszcze lepszy. Potrzeba dużej dojrzałości, żeby być z kimś, kogo się pokocha tak po prostu, z kim się jest dla niego samego.

J.M.: Jest jeszcze jakiś powód?

J.Cz.: Kolejny powód jest taki, że my w ogóle – zarówno kobiety, jak i mężczyźni – jesteśmy pogubieni w swoich tożsamościach, w tym, kim jesteśmy i kogo chcemy mieć za partnera. Żyjemy w chaosie wspólnych oczekiwań. To jest wciąż pokłosie przemian, które trwają od czasu sufrażystek, od początku walki o prawa kobiet o równouprawnienie w różnych sferach naszego życia. Nasz związek też jest takim polem walki o sprawy finansowe, o wykonywanie obowiązków domowych, opiekę nad dziećmi. Chcemy równości, ale często ją mylnie rozumiemy – w związku nigdy nie ma całkowitej, matematycznej równości, bo jest ona niemożliwa. Ani ekonomiczna, ani w sumie żadna. Zawsze będzie tak, że ktoś jest bardziej obciążony obowiązkami domowymi. Ktoś coś bardziej lubi albo jest w czymś lepszy, a w innych rzeczach gorszy. Nie da się po prostu przeliczyć, czy ważniejsze i bardziej pracochłonne jest czyszczenie łazienki, czy wieszanie półek. Stworzyć udany związek bez nadmiernych oczekiwań, a z drugiej strony mając poczucie sprawiedliwości – to jest trudne.

J.M.: A faceci po czterdziestce, single albo „z odzysku” po nieudanym związku – kogo oni szukają?

J.Cz.: Na ogół szukają młodszych kobiet. To zresztą zależy, czy chcą rekonstruować rodzinę, czy nie; są faceci, którzy szukają kobiety, która ma już dziecko i nie będzie chciała mieć kolejnego. Kogo szukają? Najbardziej chcą, żeby dziewczyny były inteligentne, niezależne, ale też wesołe, uśmiechnięte, pozytywnie nastawione do życia. Żeby było dużo dobrej energii.

J.M.: Są zdołowani wszystkim innym i nie chcą bardziej się dołować?

J.Cz.: Tak, ona ma być wesoła, uśmiechnięta. Ma być miłą dziewczyną, z którą łatwiej się żyje.

J.M.: A kobietom czego brakuje w związkach ?

J.Cz.: Przede wszystkim tego, żeby ich partnerzy widzieli w nich partnerkę, „widzialności” ich strony kobiecej, żeby od czasu do czasu kupili nam te przysłowiowe kwiaty.

J.M.: A czy kobietom w stałych związkach brakuje seksu – takiego, o jakim marzą?

J.Cz.: Niektóre mówią o tym otwarcie. Czasem ich stali partnerzy są pochłonięci pracą zawodową, budową domu, innymi problemami, wyzwa- niami i na seks nie mają ochoty, dotyczy to już trzydziestolatków. Na pewno seksu brakuje wielu kobietom, ale odpowiedzialnością za to nie chcę obciążać wyłącznie facetów, za to w związku odpowiadają obie strony.

J.M.: Czy w takim razie widać, że kobiety coraz częściej szukają w internecie seksu? Tego, co kiedyś przypisywane było wyłącznie mężczyznom?

J.Cz.: Tak, zdecydowanie. I to właśnie kobiety po czterdziestce. Są kobiety, które szukają dokładnie tego, bo tego potrzebują. Są po nieudanym związku, bez seksu albo z seksem- jak mówią – byle jakim. Na koniec warto odczarować jeszcze jedną rzecz: to już nie są czasy, kiedy kobieta musiała coś czuć albo się zakochać w osobie, z którą uprawia seks. Bardzo często kobiety podchodzą do seksu tak samo instrumentalnie jak Samantha, bohaterka Seksu w wielkim mieście, czyli: „Kocham cię, ale siebie kocham bardziej”. I jeśli jest miło i coś z tego więcej wyjdzie, to fajnie. Niektórym w ogóle na tym „czymś więcej” nie zależy.

Write a comment