Styl Życia

Szczęście z poradnika

Żeby sprawa była jasna, mam bardzo sceptyczne podejście do wszelkiego rodzaju poradników. A był czas, że wypowiadałam się o nich z głęboką pogardą. Nigdy nie mów nigdy.  I całe szczęście że tylko krowa nie zmienia zdania.

Nie, moje półki nie uginają się dzisiaj pod ciężarem tytułów z cyklu: „ Jak żyć?!”. Tych sześć mi w zupełności wystarczy. Każda z tych książek przyszła do mnie w momencie, w którym najbardziej jej potrzebowałam. Każda miała kolosalny wpływ na to gdzie i kim teraz jestem.

„Jak przestać się martwić i zacząć żyć.”

Dale Carnegie

“No nie co za tytuł! Już bardziej dosadnie i przaśnie nie może być!”, tak pomyślałam kiedy zobaczyłam tą książkę za szybą księgarni, obok której przychodziłam często po drodze do pracy. Co ciekawe, weszłam po nią dopiero wtedy, kiedy zniknęła z witryny. Bo ten fakt mnie wysoce zaniepokoił. 

Dzień dzisiejszy to jutro, o które martwiłeś się wczoraj!

To niby takie proste! Mnie do zakupu przekonało jednak ostatecznie zdanie: „Umartwianie się jest też nałogiem takim samym jak palenie papierosów, jego ofiarą może paść każdy A pozbycie się go bywa  mega trudne.” Ja niestety mam skłonności do nałogów niezależnie od tego czy są zgubne czy zbawienne. Mam też skłonność do radykalizmu w postępowaniu czyli: Wszystko albo Nic. Tym razem postanowiłam, że przestanę się martwić i kropka. 

Autor zachęca żeby książkę traktować jak notes jak podręcznik; przerywać czytanie i powtarzać kilkukrotnie te same rozdziały. Namawia, żeby zakreślać, notować, otaczać w ramki to co ważne. 

Jeździłam wtedy zatłoczonym metrem do pracy i cisnęłam mój challenge. Książka w jednej  i ołówek w drugiej ręce. Co bywało karkołomne w tłoku. Ale się uparłam, więc odrabiałam ją jak pracę domową. Z uporem zakreślałam to co było dla mnie najistotniejsze i uczyłam się na pamięć. Kodowałam w podświadomości. Aż do momentu kiedy wiedziałam, że mam to już na „twardym dysku” i że mi nie ucieknie. 

Nie będę wam cytować Najbardziej przełomowych zdań, żeby nie odebrać radości odkrywania życia bez zmartwień. Enjoy! 

„Sekret” 

Rhonda Byrne

& „Potęga Podświadomości”

 Joseph Murphy

No, te dwie co znacie na pewno. Ja przedstawiam je w duecie bo dla mnie to jedność jeśli chodzi o sedno. Różnica tkwi w formie i w języku jakim są napisane. Oczywiście najpierwsza była „Potęga Podświadomości” wydana w 1962 roku i to jej autor był prekursorem nurtu pozytywnego myślenia.

Okrągłe, logiczne zdania i nawiązania religijne irlandzkiego filozofa w Potędze Podświadomości, albo fanatyzujący, ale łatwy do połknięcia jak bułka z Mc Donalda, amerykański styl autorki Sekretu, który ociera się o pranie mózgu. Co kto woli.

I tak kluczowy jest przekaz: 

Jeśli wierzysz w coś bez zastrzeżeń i możesz to zobrazować w swoim umyśle, usuniesz podświadome przeszkody, które powstrzymują cię przed osiągnięciem upragnionego celu a twoja wiara stanie się rzeczywistością. Nasze myśli przybierają formę rzeczy. W rzeczywistości twój umysł kształtuje świat wokół ciebie. 

W moje ręce pierwszy trafił Sekret. Sama pewnie nie kupiłabym tej książki, a nawet na pewno NIE, uważając, że to jakaś kolejna kaznodziejska popelina i stek bzdur.  Pamiętam moment, kiedy moja ówczesna przełożona, redaktor naczelna Cosmopolitan, rozdała nam wszystkim w redakcji Sekret w prezencie. Oczywiście, że przyjęłam sceptyczną, a nawet kpiącą postawę, traktując prezent jako podstępne narzędzie motywujące nas do bardziej efektywnej i kreatywnej  pracy… Hanna Wolska, z tego miejsca,  po latach: wielkie dzięki! Sekret otworzyłam dopiero pewnie z pół roku później, przeczytałam z pełnym zrozumieniem dopiero po wielu kolejnych latach. BTW to cały czas ten sam, nieco sfatygowany egzemplarz z 2007 roku. 

Kto zna Sekret ten wie jak wszechmocna jest Potęga Podświadomości. W tych książkach jest początek i koniec. 

„ Twoje myśli określają twoją częstotliwość A twoje uczucia mówią ci natychmiast, jaką częstotliwość emitujesz. Kiedy czujesz się źle, emitujesz częstotliwość przyciągania rzeczy złych. Kiedy czujesz się dobrze, przyciągasz do siebie rzeczy dobre.” 

Bach! 

Przekłuć teorię w praktykę -to było nie lada wyzwanie! A zauważyć że Prawo Przyciągania działa wszędzie zawsze i na każdą skalę. Zauważyć fakt, że nasza energia się materializuje i że sami kreujemy swoje życie i swoją rzeczywistość, to było prawdziwe objawienie. 

„Co ludzie sukcesu robią przed śniadaniem”

Laura Vanderkam

To bez wątpienia mój Bestseller ! Może to przez przekonania, że z autorką , mogłabym się zaprzyjaźnić?! 

Zdecydowanie język tej książki  jest mi ze wszystkich najbliższy.

No, połknęłam ją po prostu! A później przeczytałam jeszcze raz żeby się upewnić o jej zajebistości. A jeszcze chwilę później przybiegłam do redakcji Cosmopolitan, z propozycją tekstu do kolejnego wydania magazynu , który z pasją napisałam na jej podstawie.  

Nie będę piać na temat tego ile rewolucyjnych zmian wprowadziłam w swoje życie dzięki tej książce. Po prostu zacytuję, na zachętę: 

„Poranek to najlepsza pora, aby kształtować nowe nawyki, dzięki którym staniemy się lepszymi ludźmi. Umiejętność mądrego wykorzystywania pierwszych godzin dnia jest tym co zamienia wariactwo w osiągnięcia- zwłaszcza w dzisiejszym świecie, w którym wciąż musimy reagować na różne bodźce rozpraszające naszą uwagę. Zanim reszta świata zasiądzie do śniadania ludzie sukcesu mają już na swoim koncie pierwsze co dzienne Zwycięstwa, dzięki którym ich życie nabiera takiego kształtu jakiego sobie życzą.(…) ludzie sukcesu mają określone zadania i wyzwania które muszą stawić czoła, a Wczesny poranek to moment gdy mają największą kontrolę nad własnym czasem. Większość ludzi którzy wykonują zadania wymagające największej koncentracji wcześnie rano, argumentuje to właśnie tym że wtedy nikt im nie przeszkadza. „ 

„ Można  dostrzec pewien ogólny schemat polegające na tym że największe porażki związane z samą kontrolą i złymi decyzjami mają miejsce pod koniec dnia. Ludzie robią odstępstwa od diety najczęściej wieczorem a nie rano. Większość zbrodni dokonanych w afekcie ma miejsce po godzinie dwudziestej trzeciej. Branie narkotyków, nadużywanie alkoholu, molestowanie seksualne, ekscesy hazardowe i podobne zachowania zazwyczaj mają miejsce pod koniec dnia. Natomiast rano, gdy człowiek się porządnie wyśpij zapasy silnej woli są pełne i świeże.” 

„Ludzie którzy ćwiczą o poranku zasypia ją szybciej i mają spokojniejszy sen niż ci którzy trenują później. Jednym z możliwych wyjaśnień jest to, że tuż po obudzeniu organizm człowieka uwalnia hormony stresu a poranne ćwiczenia pomagają temu przeciwdziałać(…) Oczywiście ćwiczenia fizyczne to nie jedyny sposób na to, aby zadbać o siebie. Zawsze jeszcze można wybrać opcję seksu o świcie. Jeśli się nad tym zastanowić, jest to całkiem niezły sposób na spędzanie czasu przed śniadaniem.”

„Sztuka prostoty”

Dominique Loreau

Jeśli z autorką książki „Co ludzie sukcesu robią przed śniadaniem”  miałabym się zaprzyjaźnić,  to z Dominique Loroeau chciałabym zamieszkać! Ta francuska autorka od wielu lat mieszka niestety w dalekiej  w Japonii, co zresztą wiele tłumaczy. A w sumie tłumaczy wszystko. Wszystko o czym pisze i według jakich zasad żyje.  

” Uporządkuj mieszkanie, opróżnij szafę, Porzuć kompulsywne zakupy, jedz skromniej, zajmij się swoim ciałem i umysłem”

Tylko tyle i aż tyle. Ja w tej książce po prostu nie wiedziałam co zakreślać, więc właściwie zakreślona jest każda strona, oprócz tych które zaznaczone są przeze mnie tłustym wykrzyknikiem. 

O tym że prostota uwalnia od uprzedzeń, ograniczeń oraz obciążeń, które nas rozpraszają i stresują oraz że przynosi rozwiązanie wielu problemów, o tym wiemy. Na temat wyższości minimalizmu i prostoty vs. konsumpcjonizm i materializm powstała cała masa książek. Ale ta jest wyjątkowa i na maxa holistyczna. 

Każdy rozdział miał na mnie ogromny wpływ, ale ten zatytułowany CIAŁO,  to prawdziwy sztos. Uwaga będzie nomen omen grubo:

Bo oto prawda objawiona: 

„ Nie potrzebuję tuzina sukienek, potrzebuję szczupłej sylwetki!”

„ Nadwaga oznacza w pewnym sensie śmierć. Stanowi rezygnację z elegancji, przyjemności, wdzięku, zwinności, a nawet z prawdziwej twarzy. Jest wręcz równoznaczne z utratą zdrowia. Nadmierny przyrost Wagi w istocie blokuje funkcjonowanie najważniejszych organów: serca, wątroby, Nerek. Poza tym krępuje ruchy i czy nie ociężałymi, deformuje ciało, uniemożliwia wszelka aktywność. Uczycie jest pożegnanie mas wszelką radością, oznacza zbrzydniecie i przedwczesne ze starzenia się. Schudnięcie to stanie  się młodszym. To odzyskanie sylwetki sprzed lat. To odrodzenie się do radości życia.”

  • artykuł z czasopisma dla kobiet z 1948 roku , którym zaczyna się ten rozdział

„ Dbaj  o swoje ciało. Wychodź na spacer. Uśmiechaj się. Rób sobie pachnące kąpiele. Kupuj piękne i wygodne stroje. Odkryj na nowo, jak wspaniały jest ruch: przeciąganie się, marsz, taniec… zacznij lubić walkę o równowagę wewnętrzną. By uczynić swoje ciało wolnym, trzeba je zdyscyplinować. Aby pozostać szczupłą, trzeba jeść mało….”

Dominique wcale nie wymądrza się stawiając jedynie kategoryczne tezy, ale daje takie kompendium wiedzy i mega praktycznych rad dotyczących odżywiania i dbania o ciało, że można nimi wytapetować niejeden pokój. Moim zdaniem nawet powinno się – łącznie z podłogą i z sufitem. 

„Okulary szczęścia” 

Okryj swoją siłę emocjonalną 

Rafael Santandreu

Last but not least!

Ta wizyta u psychologa, którym jest autor książki kosztowała mnie zaledwie 34,90 zł to niewygórowana cena również za okulary, które są w stanie zmienić optykę.  Ta książka niezmiennie mnie uśmiecha. 

Wiecie czym jest umysł szalone małpy?

„ Kiedy szalejemy, zapominam że szczęście mieszka w naszym umyśle i zaczynamy kompulsywnie poszukiwać zewnętrznych źródeł gratyfikacji. Wejście w tą grę jest szkodliwe, gdyż prowadzi do dopracowania się „umysłu szalone małpy”. Szalona małpa to przedstawiciel naczelnych, który gorączkowo skacze z gałęzi na gałąź w poszukiwaniu gałęzi doskonałej, na której będzie jej doskonale wygodnie. I nigdy jej nie znajduje” 

.” 

No to hop ! Czas zejść z tego drzewa. 

Write a comment