Mama&Córka

Projekt mama&córka

Kochamy się i spieramy. Jula już nie jest małym dzieckiem, chociaż jeszcze nie nastolatką, a ja czasem z bólem serca muszę zaakceptować jak walczy o zachowanie swojej autonomii. To trudna i jednocześnie fascynująca relacja. Relacja matki i córki.

Będzie nas razem sporo na blogu, bo myślę, że nie tylko mnie dotyczą podobne dylematy. Dwulatki mają swój przejściowy bunt, pięciolatki są niewinne i słodkie, ale poźniej relacja z dzieckiem zaczyna, wbrew pozorom, wymagać coraz więcej skupienia, czujności i empatii. Fakt, dziecko staje się samodzielne, co ułatwia codzienne funkcjonowanie, ale w sferze emocjonalnej zaczynają nim targać całkiem dorosłe, poważne emocje. Nie wszystkie z nich jesteśmy w stanie prawidłowo odczytać i w ogóle ( i to ciekawa obserwacja!) nie wszystkie są dla już dla nas.

Obok mnie rośnie człowiek. Inny niż ja, chociaż niezmiennie mam wrażenie, że jest częścią mnie. Ale to moje wrażenie. I czasami też mój problem. Okrutnie trudno mi zaakceptować, że będzie się stopniowo oddalać, że za chwilę pochłonie ją jej własny nastoletni świat i z każdym rokiem będę jej mniej niezbędna. Może dlatego właśnie zaprosiłam Julę do wspólnej pracy nad blogiem. Może uda mi się zasiać ziarenko pasji, a może tylko będziemy mieć pretekst, żeby najzwyczajniej w świecie porobić coś razem ( nawet jeśli jest to siedzenie przed ekranem, to jednak przed wspólnym!) i spędzić razem więcej czasu.

Będzie trochę o dylematach towarzyszących dorastaniu, o pytaniach, które mogą być nieoczywiste, lub trudne… Będzie sporo o modzie i przede wszystkim o urodzie i pielęgnacji, czyli wprowadzaniu dziewczynki w ten fantastyczny kobiecy świat, nawet jeśli zaczynamy od prozaicznych problemów : czym myć włosy w tym wieku i jak je rozczesać bez codziennych łez i domowej wojny.

Wczoraj wieczorem dostałam cynk, że moja książka” Kobiety Rakiety. My z pokolenia X.” wyjechała już z drukarni. Po majówce trafi w moje ręce! Naprawdę nie mogę uwierzyć, że efekt mojej wielomiesięcznej mozolnej pracy nareszcie się zmaterializował. Nie bez powodu poświęciłam w niej cały rozdział relacji: matka i córka. Relacji z naszymi córkami i ( może przede wszystkim) z naszymi mamami. Relacji, która rzutuje na przyszłe decyzje, na poczucie własnej wartości, na poczucie pewności siebie, która wpływa na całe życie. Ala Adamowicz, dziękuję za każdą mądrą odpowiedź na moje dociekliwe pytanie, dziękuję, za moc pozytywnych emocji, które masz w sobie i pozwoliłaś przelać na kartki mojej książki. Chciałabym być taką mamą jaką jesteś dla swoich córek, ale … jestem taką jak ja. Mogę być tylko i wyłącznie zawsze odrobinę lepszą wersją siebie.

Oto fragment książki “Kobiety Rakiety. My z Pokolenia X.”:

“(…) powielamy pewne schematy oraz lokujemy własne niespełnione nadzieje w naszych córkach. Już na starcie obarczamy je konkretnym bagażem. Sama niosłam go na swoich barkach, a teraz widzę, jak momentami niepostrzeżenie dodaję kolejne cegiełki własnemu dziecku, które przecież kocham nad życie. Przeczytałam całe tomy książek na temat wychowania, usłyszałam sporo mądrych rad i znam teorię, a zdarza mi się postępować wbrew wszystkiemu, z czym sama całym sercem się zgadzam.

Kiedyś obiecywałam sobie, że pewnych słów nigdy nie wypowiem, że nie dam się ponieść, ale jednak najtrudniej jest poradzić sobie z własnymi emocjami. Żal, przemęczenie, zawód, strach, irytacja, stres – jest tego trochę. Pod ich wpływem działa się jak w transie, bezrefleksyjnie. Wyrzuty sumienia tego nie naprawią. W dodatku w tym rozchwianym świecie naprawdę trudno znaleźć równowagę: Czy mam być mamą autorytatywną? Nieletnia córka ma się mnie bezwzględnie słuchać i czuć przede mną respekt – czy powinnyśmy się kumplować i przyjaźnić? Ta druga opcja jest kusząca, nowocześniejsza i bardziej cool, tylko niesie ze sobą niebezpieczeństwo, że dziecko wejdzie mi na głowę. A to na dłuższą metę średnio komfortowa sytuacja. 

Najtrudniej chyba przyswoić fakt, że córka nie jest produktem na zamówienie, że nie będzie wyglądać i postępować według opracowanego przez nas schematu, nie da się jej „zaplanować”, choć my tak uwielbiamy planować! Planować i odhaczać z listy. Ten projekt jakoś się nam wymyka z rąk. To odrębny człowiek, odrębny byt, a nam pozostaje ją wspierać, otaczać opieką, ale tak naprawdę możemy się tylko przyglądać. Relacje pomiędzy matką i córką, które odciskają piętno na całym życiu i jednej, i drugiej, to temat, który doczekał się niejednej książki i niejednego filmu, bo niesie w sobie potencjał wielowymiarowych emocji, silnych wzruszeń i całą listę mnożących się wciąż pytań…”

O jednej z najważniejszych i najsilniejszych relacji w życiu rozmawiam z Aliną Adamowicz, terapeutką, coachem, założycielką Akademii Pozytywnych Kobiet, autorką popularnego profilu dla kobiet na Instagramie @alka_positive oraz mamą dwóch córek.

Jakimi wartościami kierowały się nasze mamy i dlaczego to ma dla nas niebagatelne znaczenie? Czy popełniamy ich błędy i jakie mogą być tego konsekwencje? Co możemy przegapić, nie słuchając naszych dzieci? Ile kosztuje wychowanie córki na mądrą i spełnioną kobietę? Dlaczego młode dziewczyny nie chcą być jak „rakiety”? I czego my powinnyśmy uczyć się od nich?” Odpowiedzi, oczywiście w książce!

Książka “Kobiety Rakiety. My z pokolenia X ” dostępna już w przedsprzedaży!

Write a comment