O mnie

Krótka informacja o sobie, czyli popularne bio, powinna być najprostszą rzeczą na świecie do napisania. Tymczasem siedzę już dłuższą chwilę nad klawiaturą, wpatrując się w jedno słowo: „Jestem…”. No właśnie, to moment, który skłania do refleksji. Kim jestem? Tak naprawdę. Oprócz tego, że niewątpliwie jestem kobietą, to czy oprócz tego jestem bardziej dziennikarką, stylistyką, pasjonatką świata urody, czy może jednak mamą?

Pracę w mediach rozpoczęłam ponad 20 lat temu jako asystentka działu deco w magazynie „Elle”, chwilę później w tym samym tytule zostałam stylistką i dziennikarką modową. Następnie przez 13 lat byłam szefową działu mody w miesięczniku „Cosmopolitan”. Stylizowałam i kreowałam sesje do każdego numeru oraz pisałam artykuły o modzie. Jednak od zawsze w równym stopniu, co trendy z wybiegów największych kreatorów mody, fascynowały mnie nowości ze świata urody. Te dwa światy są zresztą nierozerwalnie ze sobą połączone i wzajemnie się przenikają.

Kolejnym więc, naturalnym krokiem w mojej karierze było objęcie stanowiska szefowej działu urody w magazynach „Gala” i (niestety nieistniejącego już na naszym rynku ) „In Style”.

Po latach zdcydowalam się  porzucić etat w wydawnictwie, a to, co kocham i czym żyję, zacząć robić na własną rękę, na moich warunkach. I tak oto zostałam dziennikarką freelancerką, a swoją wieloletnią wiedzą dzielę się rownież  na moim blogu. Piszę o urodzie, o modzie, o zdrowym, a może bardziej precyzyjnie, o świadomym stylu życia. Piszę też o pięknych miejscach i przede wszystkich, o ludziach, którzy kreują piękno. Tak niezbędne nam w tej, zazwyczaj szarej, polskiej rzeczywistości.

Przez ostatnich 20 lat miałam okazję robić niezliczoną ilość fantastycznych rzeczy i szczęście spotkać wielu niesamowitych ludzi. Najfantastyczniejszą osobę poznałam jednak osiem lat temu, w dniu, kiedy przyszła na świat. Córka jest moją najlepszą przyjaciółką, a od niedawna także moją inspirującą towarzyszką w prowadzeniu bloga.

Mam lekką, aczkolwiek nieszkodliwą (nie, nie będę Cię namawiać na weganizm, jeśli tego nie czujesz) obsesję na temat zdrowego odżywiania, co nie zmienia faktu, że do ulubionych potraw zaliczam też pachnące, ciepłe croissanty. Z różnym skutkiem odchudzam się, od kiedy skończyłam 14 lat, tak więc w sumie przywykłam już do permanentnego bycia na diecie. Kto zna tę karuzelę: trzy kilo na minusie, cztery na plusie – ten wie, co mam na myśli.

Każdego poranka, robiąc update przed lustrem, kończę definitywnie z winem i rzucam puste węglowodany na rzecz kojącego naparu z rumianka, bywa jednak, że wieczory  podstępnie niweczą moją silną wolę.

Toczę bój z moimi naturalnie kręconymi włosami, przekonując je od lat, że powinny być proste jak drut, i mimo całej wiedzy, jaką mam na temat cellulitu, wciąż się łudzę, że pewnego dnia zniknie równie szybko, jak się pojawił.

Staram się regularnie biegać, bo to dobrze robi nie tylko na pupę, ale przede wszystkim na głowę. Absolutnie uwielbiam koty za ich kocią naturę, zwłaszcza te dwa moje. Mam słabość do różowego koloru i chociaż na  co dzień raczej nie zobaczysz mnie w różowych ubraniach, to z największą przyjemnością maluję na różowo rzęsy.

Naprawdę robię to wszystko dla urody i zdrowia, o czym piszę, bo kocham ten kolorowy, pachnący świat, który daje naszym zmysłom tyle przyjemności. Od lat namawiam kobiety, żeby nigdy nie zaniedbywały swojej sensualnej, tej najbardziej subtelnej strony, nawet jeśli mkną przez życie jak rozpędzone rakiety. Nakłaniam, żeby dbały o siebie, rozpieszczały się, doceniały swoje ciało, które jest warte takiej samej uwagi jak umysł.

Gdybym miała czarodziejską różdżkę zlikwidowałabym pojęcie „kompleksy”. Całkowicie ich pozbawione byłybyśmy lżejsze nie o trzy kilo, ale o tonę, i co najistotniejsze – z całą pewnością stałybyśmy się lepsze nie tylko dla siebie, lecz także i dla innych ludzi. To niestety właśnie kompleksy są podłożem kobiecej zawiści, która nas niszczy. Wiem jedno: im bardziej jesteś z siebie zadowolona, im szczerzej lubisz i cenisz siebie – również za to, jak wyglądasz – tym bardziej jesteś otwarta na świat, a świat w rewanżu otwiera się na Ciebie.

W prasie napisałam zapewne setki razy: „Musisz to mieć! Musisz to robić w nowym sezonie…”. Dzisiaj już wiem – nic nie musisz. Ale jeśli tylko chcesz, to możesz.

Możesz pozostać u mnie na dłużej, postaram się, żeby było i zabawnie, i sensownie, i pięknie.
A przede wszystkim szczerze i z pasją.

Gorąco zapraszam!

Justyna Moraczewska

This error message is only visible to WordPress admins

Error: Access Token for justpassionblog is not valid or has expired. Feed will not update.

There's an issue with the Instagram Access Token that you are using. Please obtain a new Access Token on the plugin's Settings page.
If you continue to have an issue with your Access Token then please see this FAQ for more information.

Error: No posts found.

Make sure this account has posts available on instagram.com.

Click here to troubleshoot