Styl Życia Uroda

Na wojnę z plastikiem.

Nie jestem Eco- Freak, a powinnam być i postaram się nim zostać. Dotąd z ekologicznego trybu życia przyswajałam wyłącznie to co było w miarę wygodne i nie wymagało większego poświęcenia. Rezygnacja ze słomki w kubku z lemoniadą (nadal plastikowym!) i fancy płócienna torba na zakupy to jednak dzisiaj już zdecydowanie za mało.

Dziękuję KEVIN.MURPHY za wyjątkowo cenną, kreatywną przesyłkę. Jakiś czas temu, razem z najnowszym kosmetykiem do stylizacji włosów, marka przesłała też książkę. Zrobiłam jej zdjęcie na Instagram, a potem… odłożyłam na półkę. Wróciłam do niej dopiero po kilku miesiącach, przyznaję, głównie dlatego, że nie miałam nic lekkiego ( dosłownie) do poczytania w metrze. W sumie byłam też ciekawa, jakim cudem o zrywaniu z plastikiem można wyprodukować aż 255 stron? Można, niestety.

Książka “Jak zerwać z plastikiem” powinna trafić do kanonu lektur szkolnych. Serio.

Książkę napisał Will McCallum, dyrektor brytyjskiego oddziału Greenpeace do spraw oceanów. Temat zna więc dogłębnie, zna też twarde dane, które nie wyglądają pięknie. Nie będę streszczać całości, bo nie w tym rzecz. Polecam jednak z całego serca lekturę, która naprawdę otwiera oczy. Plastikowa reklamówka i jednorazowe słomki to hasła flagowe w wojnie o uwolnienie świata spod ton plastiku, ale ten syntetyczny wróg czai się w każdym pomieszczeniu mieszkania, zaczynając od łazienki.

Moja obsesja na punkcie kosmetyków i praca polegająca między innymi na testowaniu wszelkich nowości sprawy nie ułatwia, więc podeszłam do tematu z dużą dozą rezerwy, a jednak okazuje się że nawet ja mogę wprowadzić znaczące zmiany, więc zapraszam- przejdź się po łazience razem ze mną i autorem „Jak zerwać z plastikiem”. Czy widzisz to samo?

  • Co najmniej kilkanaście plastikowych opakowań z kosmetykami ustawionych na brzegu wanny, na półce pod prysznicem, na umywalce. Każde z nich o pojemności nie większej niż 300 ml, więc jest duże prawdopodobieństwo, że w przeciągu 2-3 tygodni wyczerpane znajdą się w koszu na śmieci. OK, tu nie chodzi o histeryczne gesty i pozbycie się wszystkiego za jednym zamachem, ale naprawdę sporą część z tych kosmetyków można zastąpić tymi bez plastikowej oprawy. Ja na początek mydło w płynie zamieniam na to w kostce, nie łudząc się już, że pieniąca się substancja wylewana obficie na wilgotne ciało to moja przepustka do elitarnego świata luksusu, jak przez lata przekonywała mnie reklama. Prawdziwym luksusem jest za to zapach naturalnych mydeł. Zapach ziół, miodu i czekolady.
Marka KEVIN.MURPHY od 2019 wprowadza opakowania wykonane w całości z plastiku odzyskanego z oceanu. Naturalne, ręcznie robione mydła to flagowy produkt marki PURITE
  • Gąbka do mycia. Jest przyjemna w dotyku, ma radosny kolor i kosztuje grosze, więc można ją naprawdę często wymieniać, zanim stanie się ochydnym siedliskiem bakterii. Ręka do góry, kto czytał na opakowaniu (foliowym oczywiście!), że w swoim składzie ma upiorne mikrowłókna plastiku, czyli poliester? Tymczasem ta naturalna z suszonego miąższu owocu luffy może wydawać się twarda jak kamień, ale zmoczona wodą staje się już dużo bardziej przyjazna. Dodatkowo działa jak naturalny peeling delikatnie złuszczając martwy naskórek, wygładzając skórę. Pobudza krążenie krwi i ułatwia wchłanianie kosmetyków pielęgnujących i wyszczuplających. Jest skuteczna w walce z cellulitem. Odstresowuje i wygładza. No same zalety! Oprócz tego, jest kompostowalna, czyli 100% eko.
  • Jednorazowa maszynka do golenia. Ups! Należę do tej frakcji, która ma problem z wrastającymi włosami po depilacji woskiem, więc na razie codzienne golenie to jedyna opcja, choć nie jestem z niej dumna. Metalowa maszynka retro z wymiennymi żyletkami, jak radzi autor książki ?? Odpada- krew się poleje! Na dziś jestem w stanie postawić na wielorazową rączkę z wymiennymi główkami o kilku ostrzach. To zawsze mniej plastiku, który ląduję co dwa tygodnie w koszu. Sama rączka wystarcza na długo-  na razie jakiś kompromis.
  • Patyczki higieniczne i waciki kosmetyczne. Kolejny, niedrogi produkt, więc używamy ich zazwyczaj radośnie i bez opamiętania. Ale jeśli te pierwsze zamienię na trzy razy droższe, bambusowe, to trzy razy również się zastanowię zanim sięgnę po następny. U mnie ta metoda działa. Co do wacików, skrupulatnie sprawdzam w składzie czy nie ma w nich włókien sztucznych i ze względu  na folię w której są zamknięte, staram się kupować przynajmniej  w jak największych opakowaniach.
  • Szkła kontaktowe. Używam od lat i nie wyobrażam sobie funkcjonowania  bez nich. Przyznam się, że przez te wszystkie lata ze zużytymi soczewkami żegnałam się najczęściej nad umywalką. (Przyznałam się, więc nie piętnujcie!) Odruchowo wrzucałam je do odpływu i tu kończyła się moja odpowiedzialność. Tymczasem do samego Bałtyku trafia co roku półtorej tony odpadów po samych szkłach kontaktowych, No niestety, w tym odpływie magicznie nie znikają. Soczewki bezwzględnie powinny trafić do kosza, a konkretnie do sekcji z plastikiem, albo…jakie było moje zaskoczenie kiedy podczas ostatniej wizyty w sklepie popularnej sieci, gdzie systematycznie kupuję szkła kontaktowe, dostałam woreczek z prośbą o zwrot zużytych szkieł w zamian za rabat na kolejne. No brawo!
Marka IOSSI w zdecydowanej większości używa szklanych opakowań , a za każde 3 zwrócone opakowania otrzymujesz w prezencie małe serum i nasiona roślin miododajnych. MINISTERSTWO DOBREGO MYDŁA ma w swojej ofercie również poręczne mydełka na sznurku, które możesz zawiesić w łazience.

To trudne? To wymaga wysiłku? Eco jest drogie?  Co JA mogę i nawet jeśli cokolwiek to jakie to ma znaczenie? Przecież tu i tak główne skrzypce grają wielkie koncerny, zakłady produkcyjne, fabryki… Szkło jest ciężkie i niepraktyczne… Nie ma już czasu na takie dylematy i retoryczne pytania, bo ekologiczny kryzys jest faktem niestety. A w morzu potrzeb liczy się każda kropla. Ja postanowiłam zacząć od wprowadzenia kilku zmian od zaraz, ale przede wszystkim muszę zmienić sposób myślenia i w hierarchii wartości, którymi się kieruję, dbanie o środowisko wywindować na jedną z najwyższych pozycji. Nie tylko dla własnej przyszłości, ale przede wszystkim dla przyszłości mojej córki. Byłoby fajnie, gdyby i ona miała szansę za kilkadziesiąt lat wrzucać na media społecznościowe ( jakiekolwiek będą wtedy ) malownicze zdjęcia z majówki, hasztagując: #purenature, #chill, #seaside, #jestpięknie.

Zmiana stylu życia sama pociąga za sobą następstwo nowych nawyków. I to się dzieje poniekąd samoistnie. Te stare jakoś przestają pasować do nowego modelu i tyle. To tak jak z wkręceniem się w siłownię: kiedy zaczynasz systematycznie ćwiczyć i wnikasz w świat fit, jakoś odruchowo nie sięgasz w sklepie po Colę i chipsy. Bo jesteś już „po tej drugiej stronie”, gdzie przygotowywanie sobie zdrowych posiłków przestaje być karkołomne. Staje się codzienną normą. I z przejściem na tryb Eco & Zero Waste też tak musi być, wystarczy, że zaczniemy żyć świadomie.

Naturalne pasty złuszczające i peelingi do ciała wykorzystują cukier, sól , węgiel i zmielone pestki owoców. O plastikowych mikrogranulkach zapomnijmy raz na zawsze.
Kocham, kocham, kocham! Linia DAVINES LOVE ratuje moje przesuszone, naturalnie kręcone włosy. To nie wszystko- puste opakowania po kosmetykach powstały z plastiku food grade, w którym można przechowywać żywność. Butelka po szamponie jest idealna na sok czy smoothie, a pudełeczko po odżywce świetnie nadaje się do drobnych przekąsek.

Comments (15)

  • Masz rację – mamy już tyle informacji o tym, co sami robimy, nawykowo używając wszędzie plastiku, że najwyższy czas samemu zrobić zmiany wokół siebie, Tak jak nowy styl życia jednej osoby wyrobi u niej nowe nawyki, tak nowy styl życia wielu osób spowoduje nowe zachowania firm, które zaczną zastępować plastik lepszymi tworzywami.

    Pozdrawiam cieplutko,
    Ala

    Odpowiedz
  • Doznałam ostatnio podobnego “olśnienia” 🙂 Szukam nieustannie sposobów na 2xEKO (ekologicznie i przy tym ekonomicznie). Idąc tym tropem wkręciłam się w robienie mydła – na ich bazie mam wszystko czego potrzebuję do umycia domu i siebie 🙂 Czuję małe zwycięstwo trzymając to w słoikach, butelkach itd. Bez zbędnych opakowań, do tego satysfakcja z samodzielnego wykonania 😀 Obecnie testuję konopną myjkę do naczyń(ponoć atrybut eko-freaka;), co by gąbeczki zlikwidować. Ale rozumiem, że na “eko-krytyczny” spacer po kuchni jeszcze przyjdzie czas 🙂 Ja jestem w trakcie, tam to dopiero jest co robić! 🙂 Dziękuję za wpis, każdy drobiazg ma znaczenie. Życzę powodzenia i pozdrawiam!

    Odpowiedz
    • A czy masz jakieś sprawdzone przepisy na mydło, chodzi mi o jak najprostszy i nieskomplikowany gdyż będę je robić pierwszy raz. Pozdrawiam

      Odpowiedz
      • Przyznam, że sama jeszcze nie robiłam, jak na tą chwilę  kupuję mydła eko albo po prostu Biały Jeleń- dużo tańsza opcja 🙂 Ale zamierzam to zgłębić i wtedy chętnie się podzielę przepisem. Pozdrawiam

        Odpowiedz
  • Patyczki „do uszu” mozna zamienić na jeden wielorazowy, drewniany lub metalowy. Szampon i odżywkę można kupić w kostce i nie trzeba szukać funckji dla pojemników po kosmetykach 😉 niestety jednak nie widziałam jeszcze wersji dla włosów kręconych w polskich sklepach. Polecam także wymianę kremu do twarzy (w plastikowym pojemniczku) na olej np. Z nasion malin – naturalny filtr słoneczny, bardzo dobrze nawilża i wysycha do matu 😉 a buteleczka szklana, wystarczy na baaardzo długo i tylko korek z plastiku. Powodzenia na nowej drodze życia 🙂

    Odpowiedz
    • Dziękuję ! I przepraszam,że dopiero dzisiaj ;-))
      Pozdrawiam ciepło
      Justyna

      Odpowiedz
  • Płatki kosmetyczne można zamienić na wielorazowe, bambusowe. Tak samo wkładki higieniczne, i dla odważniejszych, również podpaski. Po użyciu wypłukać, wrzucić do pralki (bez użycia płynu do płukania, bo tracą na chłonności), wysuszyć i używać od nowa. Na początku wydaje się “ojejejejej ale to dużo zachodu, nie mam czasu na takie zabawy”, ale ilość produkowanych śmieci zmniejsza się OGROMNIE. Dodatkowo organizm nie ma kontaktu z chlorem używanym do bielenia produktów jednorazowych. Testuję od kilku miesięcy – polecam ❤

    Odpowiedz
  • zamiast podpasek polecam kubeczek menstruacyjny – super sprawa 🙂

    Odpowiedz
    • Dużo już dobrego o nim słyszałam, staram się przekonać- to chyba kolejny krok! Dzięki

      Odpowiedz
  • Ja od ponad miesiąca używam metalowej maszynki na żyletki. Do tej pory nie zacięłam się ani razu! 😉 Jest cięższa niż jednorazówka, trzeba przyzwyczaić do niej dłoń. I też na początku się bałam, że poleje się krew, teraz jestem bardzo zadowolona z tej zmiany – polecam.

    Odpowiedz
    • No ja się właśnie zamierzam do niej przekonać :-)) zachęciłaś mnie!Dzięki

      Odpowiedz
  • Justyna, interesują mnie wkładki higieniczne o których piszesz. Gdzie mogę je kupić? Jeśli nie chcesz ujawniać firmy to proszę napisz na adres barbara-magdalena@wp.pl. pozdrawiam Barbara

    Odpowiedz
    • Hej, ja przetestowałam Ginger Organic . jest w Rossmanie 🙂 Pozdrawiam ciepło

      Odpowiedz
  • Justyna, bardzo się cieszymy, że podejmujesz tak ważne tematy na swoim blogu!
    Nam również bardzo zależy na lepszym środowisku, dlatego staramy się, jak możemy, aby wdrażać coraz to lepsze rozwiązania w kontekście zarówno naszych opakowań, jak i działań podejmowanych w firmie. Nasze produkty są eko również w środku – wszystkie kosmetyki Clochee tworzymy z naturalnych składników.
    Kochamy szkło i chętnie wykorzystujemy je w naszych kosmetykach. Stosujemy też dodatek d2w, który pozwala na szybki i bezpieczny dla środowiska rozkład opakowania. Nie jesteśmy też obojętni na PCR 🙂 I bardzo mocno pracujemy na to, aby szukać coraz to lepsze rozwiązania, które pozwolą nam dbać o środowisko jeszcze bardziej!

    Odpowiedz
    • Hej, znam dobrze Wasze kosmetyki, jeszcze z czasów kiesy pracowałam w In Style ;-)) Bardzo Wam kibicuję i chętnie będę o Was pisać na Blogu! Będę Wam wdzięczna za podsyłąnie informacji o nowościach i ewentualnie kosmetyków do pokazania. A może zrobimy razem jakiś większy materiał?

      Odpowiedz

Write a comment