Mama&Córka

Konflikt pełen miłości

Nie miałam łatwej relacji ze swoją mamą. Ja byłam krnąbrną córką, ona sfrustrowaną matką. Ona pokładała we mnie cały ocean nadziei, a ja, czując się nim przytłoczona, uciekałam w obszary nastoletniego, a później całkiem już dorosłego buntu.

Relacja, do której powracam niezmiennie. I fragmenty mojej książki “Kobiety Rakiety . My z pokolenia X”, które cytuję po raz kolejny. Tak dużo dziś o kobietach… #silajestkobietą #wojnakobiet #prawakobiet

Wczoraj w nocy wróciłam z Protestu Kobiet przeciwko wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji. W tłumie kobiet czułam siłę, ale prawdziwą siłę poczułam kiedy dostałam zdjęcie mojej córki, które wysłała na WhatsAppie- czekała na mnie w domu wykąpana i z umytymi włosami jak prosiłam przed wyjściem . “Mamusiu, umyłam nawet dwa razy!.” Czekam na ciebie, bo nie mogę zasnąć sama. Kiedy wracasz?” Dumnie owinięta ręcznikiem (moim, uhm 😉 z turbanem na głowie i selfie w lustrze. Energia manifestacji była wciągająca jak magnes, ale zawróciłam momentalnie.

Codziennie mamy spięcia. Ja szybko tracę cierpliwość i niestety łapię się na tym, że stawiam jej tak wysokie wymagania analogicznie jak samej sobie. Ona tymczasem wchodzi w trudny (masakrycznie!!!!) wiek dorastania. I daje mi w kość.

Nie jestem moją matką. Popełniam własne błędy. A w Juli nie dopatruję się analogii do mojego zachowania. W każdym razie bardzo się staram. Jedno zrozumiałam całkiem niedawno:

Jeśli mamy stać się Królestwem wspierających się Kobiet i wygrać niejedną batalię jaką stawia przed nami nowa Covidowa rzeczywistość, czy bezwzględny rząd, musimy zacząć od własnego kobiecego podwórka i popracować w uważności nad relacjami z naszymi najbliższymi kobietami – z matką i córką.

Nie miałam łatwej relacji z mamą… tak jak napisałam powyżej. Ostatecznie na fali konfliktów i słów, które obie strony raniły do żywego, szybko wyprowadziłam się z domu, co radykalnie ograniczyło nasze kontakty. Być może potrzebowałyśmy więcej czasu – ja, żeby trochę dojrzeć i z oparów egocentryzmu wyłuskać ziarno empatii, mama, żeby odpocząć od nieustannej codziennej szarpaniny, nabrać dystansu i okiełznać emocje. Może wystarczyłoby po prostu, gdybyśmy się spotkały z psychologiem lub terapeutą. Tego się już nie dowiem, ponieważ moja mama ciężko zachoro- wała, w wyniku czego mając nieco ponad dwadzieścia lat, straciłam z nią możliwość jakiegokolwiek kontaktu.

My już sobie nie wyjaśnimy wielu rzeczy. Ale Ty , jeśli masz szansę- łap za telefon. Macie pewnie masę trudnych rzeczy do szczerego przegadania.

Sobota. Chciałam dzisiaj zrekompensować Juli deficyty z całego tygodnia. Aktywnie od rana, żeby się działo : basen, zakupy w z lekka opustoszałej Galerii Handlowej Mamo chcę to! Mamo , czy mogę tamto? Ależ proszę bardzo. Restauracje zamknięte, ale tajskie na wynos- proszę bardzo. No wyjątkowo, nawet w Mc Donaldzie małego szejka. O! Wyszło takie piękne słońce, pędem do parku na hulajnogę, trzeba to złapać , wysycić dzień na maksa. W końcu zmęczone w domu. A tu foch. Poszło o jakąś duperelę, ale ponieważ oczekiwałam wdzięczności za moje turbo zaangażowanie ( W końcu przez ostatnie godziny byłam matką roku!) wpadłam w szał. I wiecie co usłyszałam na koniec, tuż po tym kiedy kategorycznie zażądałam przeprosin? “Mamo, ja to bym chciała tylko, żebyś tak sama z siebie mnie przytuliła.” Padłam. Bo jaj to przecież wiem, ja znam teorię. Mam ją kawa na ławę w rozmowie z Aliną Adamowicz we własnej książce:

Aby córka mogła wyrosnąć na fajną i mądrą kobietę, trzeba jej mówić: „Kocham cię”, przytulać, nie krytykować jej wyglądu, doceniać jej możliwości, wspierać ją w rozwoju oraz mieć dla niej czas i uwagę. Tylko tyle i aż tyle. Czas to cenny dar, który możemy dać dziecku, swojej córce – drogocenny dar, który jest za darmo.

J.M.: Nasze córki to zarówno kilkulatki, nastolatki, jak i dorosłe kobiety. Czego nam brakuje w relacjach z nimi? Czego my, mamy, często o nich nie wiemy?

A.A.: Tak sobie myślę, że daje o sobie znać brak zrozumienia, brak zaintere- sowania, brak uważności. (…)Warto ich właśnie wysłuchać, bo czasami wystarczy im tylko dać czas i uwagę. Ale my jesteśmy dzisiaj tak zabiegani, że zapominamy o zwyczajnym pytaniu: „Aniu, czy ty jesteś szczęśliwa? Jakie masz plany? Co lubisz robić w wolnym czasie?” albo: „Co jest dla ciebie ważne dzisiaj?”. Takie pytania niestety nie padają. Przychodzi dziecko ze szkoły i pytasz: „Co dzisiaj dostałaś? A co dostała Kasia czy Basia?”. Przeważnie tak jest, nawet jeśli inaczej sformu- łowane, czyli typowe: „Co tam w szkole?”, to chodzi nam przede wszystkim o oceny. Bo edukacja nauczyła nas rywalizacji, którą wzmacnia narzucany nam model konsumpcyjnego wyścigu. Ostatnio napisała do mnie dziewczyna, że dostała czwórkę, a mama do niej z wyrzutem: „Dlaczego nie piątkę?”. Jak w marnym dowcipie. Brakuje natomiast naturalnych, serdecznych pytań: „Jak ci minął dzień? Czego ciekawego się nauczyłaś w szkole?”, żeby wzbudzić w dziecku przekonanie, że się czegoś ciekawego nauczyło. Nawet: „Jak się czujesz?”. Po prostu powinniśmy być przy dzieciach, gdy tego potrzebują.

(..) Dla nas samych praca jest wartością. I tak, rzeczywiście, w stosunku do dzieci też naciskamy na wykształcenie, umiejętności, rozwój, sukcesy. Chcemy, żeby nasze dzieci były lepiej przygotowane, niż my byliśmy. Często pragniemy, żeby spełniły nasze niezrealizowane marzenia. Chyba stąd to trzęsienie się nad nimi. Chcemy, żeby chodziły do najlepszych szkół. Zaprowadzamy je na wszystkie możliwe dodatkowe zajęcia. Rwiemy się do tego, by projektować za nasze dzieci ich przyszłość, decydując za nie, co powinny robić.

J.M.: Uczyć się języków, oczywiście.

A.A.: O, tak, i tenisa, tańca, gry na instrumencie. Chcemy, żeby miały dobry zawód, żeby sobie poradziły finansowo. Uważamy, że bez tego wszystkiego do niczego nie dojdą.(…) Dzieci, tak naprawdę, aż tak wielu z rzeczy, które im fundujemy, nie potrzebują. Najbardziej pragną i chcą naszej akceptacji oraz miłości.(…) Bardzo namawiam do refleksji i tego, by trochę odpuścić. W ogóle autorefleksja jest bardzo potrzebna, bo w tym wszystkim zapominamy również o sobie.(…) Dlatego powinnyśmy odpuścić. Zająć się sobą. Powalczyć o swoje poczucie szczęścia. Jest uniwersalna maksyma, że tylko szczęśliwa mama może wychować szczęśliwą córkę. Gdy córka widzi, że mama jest spełniona, że się czymś interesuje, rozwija, ona też tak będzie robić.

Ja odpuszcam zatem dzisiaj sprzątanie mieszkania! Chociaż to mega trudne, bo przecież sobota.

Cała rozmowa, oczywiście w książce.

Write a comment