Mama&Córka

Filmy dla mamy i córki

Nie mamy telewizji. Ale i tak zdarza nam się oglądać z Julą okrutne głupoty. Tak, nawet te na You Tube. Czasem odpalamy też nasze evergreeny, czyli  Shreka, albo Hotel Transylwania. Istnieje szansa, że robimy to już grubo ponad dziesiąty raz. Mamy też kilka „babskich” filmów, do których wracamy. Każdy z nich to nie tylko kalejdoskop ładnych obrazków, ale przekaz, lub przypomnienie o tym co istotne. Nie tylko dla dorastającej córki. Często nawet bardziej dla mamy. 

„Kopciuszek” (2015)

Piękny w swojej bajkowej słodyczy. Tak piękny, że rozświetla nawet najbardziej depresyjny wieczór. Za każdym razem z równymi emocjami czekamy na przemianę Kopciuszka i metamorfozę przed balem. Ta suknia!  I fantastyczna Kate Blanchett w roli macochy. Obłęd. To z tego filmu zaczerpnęłyśmy dewizę, z którą, podobnie jak mama Eli, chcę ,żeby moja córka szła przez życie: „Bądź dobra i odważna.” Nic więcej. 

„Zakręcony Piątek” (2003)

Stary, ale jary! Przepracowana mama i zbuntowana nastolatka. Nic dodawać chyba nie muszę. Jatka. Trzeba wskoczyć w skórę ( dosłownie) drugiej strony, żeby zrozumieć i uszanować  jej punkt widzenia. Za sprawą chińskiego ciasteczka z wróżbą, mama i jej nastoletnia córka zamieniają się ciałami. Szok ile o sobie nie wiemy nawzajem. Pomimo bliskości. I szok, jak jest naprawdę, a co nam się tylko wydaje…

„Kluseczka” (2018)

O akceptacji, stereotypach, kompleksach, kanonach piękna. O tym dlaczego wokół wyglądu budujemy swoją samoocenę i tożsamość. O życiu pod wieczną presją,  które nie daje szczęścia. Jennifer Aniston ( uwielbiam!) w roli byłej Miss i organizatorki konkursów piękności dla nastolatek. I jej córka, której wygląd odbiega od standardów, zwłaszcza jeśli jesteśmy w temacie standardowych Miss.

Może i przeskalowany. Może zbyt amerykański. Ma kilka słabych stron, ale nie walczymy tu o Oskara 😉 I  tak warto obejrzeć razem, a może nawet trzeba.

„Enola Holmes” (2020)

Kiedy jesteś młodszą siostrą Sherlocka Holmesa ( hej mamo, na zachętę wystarczy, fakt, że gra go Henry Cavill !) poprzeczkę masz zawieszoną wysoko już na starcie.

Enola zostaje porzucona przez mamę. I nie wie dlaczego. Zrobi wszystko, żeby się dowiedzieć i ją odnaleźć. Czego od Enoli można się nauczyć? Tego, że… warto się uczyć! I do czego w życiu przydaje się ta cała wiedza i te wszystkie książki. Matematyka nawet. I  jeszcze tego, że warto umieć się bić (dosłownie!)  i walczyć o swoje. I tego, że na tej drodze “po swoje” upadamy czasem i trzeba potrafić wstać z kolan, ale bywa, że samemu się nie udaje. I wtedy trzeba umieć poprosić kogoś o pomoc. 

„Zaczarowana” (2007)

Ale bajka! Jeszcze tylko paczka żelków do seansu i uszami wylewa się lukier. Trudno o większą ilość  cukru w cukrze. Ale właśnie tego czasem nam trzeba, zwłaszcza  kiedy rzeczywistość dojeżdża przygnębiająco zimnem krótkich dni i brakiem koloru. A do tego poniedziałek czai się już tuż tuż ze swoją Online rzeczywistością. Zmrok zapadł, bo szesnasta właśnie. Jeszcze lekcje nie odrobione do końca, okazuję się nagle i sprawdzian z nieprzeczytanej lektury już we wtorek…Kto Librusa nie sprawdzał od trzech dni, ma pecha dowiedzieć się o wielu faktach w niedzielne popołudnie.

Odpalamy „Zaczarowaną”- na przekór wszystkiemu.  

Write a comment